Informacje kulturalne

AKTUALNOŚCI

RSS

Wpis nr 180 (162 z 163) Więcej wpisów | | | Pierwszy

41. Bardograjka

08.08.2018, 14:30:38

41. Bardograjka

22 lipca kojarzy się historycznie (Manifest PKWN) i słodko (Wedel). W bardograjkowych annałach 2018 r. dzień ten zapisał się podobnie. Wiekopomnie – bo po raz pierwszy na kameralnej scenie stanął artysta z Opola (tego Opola) Tomasz Sawicki z Zespołem i również po raz pierwszy koncert odbył się w klimatycznej scenerii zabytkowego Niebieskiego Młyna, stojącego nad rzeką Wyżnicą w tak zwanym Starym Kraśniku. I uroczo – bo Tomasz wiele lat temu oddał serce kabaretowi i poczucie humoru, czasem w wersji lirycznej, a czasem słodko – gorzkiej, towarzyszy mu stale.
Na dobry początek opolski bard podzielił się z kraśniczanami swoim „Szczęściem”, przechodzącym obok, niespotykanym, kuszącym, które jednak, poproszone, by podarowało to co ma najlepszego, odwróciło się i uciekło... „Oj szczęście, szczęście, jakie to szczęście, ale to szczęście, a niech to szlag!” – spuentował Tomasz, ale nie skupiając się przesadnie na swym niefarcie omówił „Poranne zwyczaje” higieniczne mieszkańców różnych zakątków globu. Z rozprawy wynikało, że spośród Araba, Szkota, Japończyka i Polaka najmniej szafuje wodą... nasz rodak, bo mu „właśnie naprawili wodomierz”.

Publicystyczna nutka, która zdała się pobrzmiewać lekko w powyższych strofach, dobitniej uderzyła w piosence „Poczciwiec”, w której podmiot liryczny deklaruje wstręt do podłości, kłamstwa i przemocy, lecz szybko wychodzi na jaw, że nasz „porządny + uczciwy” bohater posiada moralność Kalego:
„Nie rozumiem drani, którzy są gotowi

Wszystkie te paskudztwa innym ludziom robić.

Ale jest wyjątek, gdy to słuszne czyny.

Kiedy ja to robię lub ktoś z mej rodziny”.
Gorzką pigułkę ostatniej strofy widownia miała popić liryczną, balladową piosenką
o różowych okularach marzeń, lecz i tu rozczarowanie – dawno nie wkładane, pełne nadziei małe okienka na świat okazały się „kurzem okryte, błotem ochlapane”...
Żal zdołała zneutralizować porywająca szanta o żywocie rolników, rybaków i innych obywateli w erze unijnych dopłat i normatyw, z nonszalanckim refrenem:
„Śpiewamy i gramy sobie tak, jak lasów szum pozwoli,
Śpiewamy i gramy sobie tak, bo rolnik to wszystko... wyśpiewa”.
Wyluzowanych słuchaczy opolski pieśniarz rozłożył na łopatki „Prawdziwą legendą o św. Jerzym”, który zabił smoka poniekąd przy okazji, gdy rzuciwszy się z wieży pod wpływem wina, spostrzegł w dole bestię i dobrze się do niej przymierzył:
„W jednej chwili zginął Jerzy, ale także smok nie przeżył”.
Bestię pokarało, bo – jak głosi legenda:

„Ponoć smok swym głosem smoczym mówił wszystkim prosto w oczy:

Jerzy to mi może skoczyć! No i Jerzy – skoczył”.

Rozbawionym kraśniczanom znów z ust starła uśmiech piosenka cała o radości, która nie cieszy, bo będąc „Radością człowieczą”, polega na szukaniu pociechy w szkodzeniu, dokuczaniu, niszczeniu. Że ludzie są jednak różni, także dobrzy, łagodni i szczodrzy, o „uśmiechu cenniejszym niż złoty pył”, przypomniała najpiękniejsza tego wieczoru, tkliwa i poruszająca ballada „Prawie elegia”. Zaśpiewał ją Jacek Mielcarek, saksofonista i klarnecista, skrywający dotąd swój ciepły, jak ze starej audycji radiowej głos, napominający z czułością:
„Niespodziewanie ten świat stał się nieprawdziwy,
Bo nie znasz dnia ani godziny...”.
Jak podbić swe notowania u ukochanej, zdradził Tomasz w pieśni walentynkowej „Przeważnie wyznanie”. „Panowie, opłaca się” – zachęcił i podpowiedział, co rzec, padając na kolana przed damą swego serca. Na przykład:
„Pragnę być z panią do końca świata
I będzie ze mnie cudowny tata”
lub
„Nie odmawiaj i bądź mi żoną
Przez następnych 25 lat”.

Chwilę potem poradził także, jak opowiadać dziecku bajkę, gdy w telewizji czeka mecz – wystarczy przywołać plejadę szemranych postaci: złą wiedźmę, wilkołaka, zbója i innych, a wraz z nimi ich krwawe, okrutne, złe czyny, tak by latorośl zaoponowała:
„Ja jestem mała! Ja takich rzeczy słuchać nie muszę,
Zawołaj tato mamusię!”
Spryciarz z gitarą zwiódł następnie publiczność, zaczynając lirycznie „O czym marzy chłopczyna, gdy dorastać zaczyna...”, by potem mocno, dobitnie, znacząco spuentować:
„Ja chcę być pijakiem, żeby mnie znieważali,

Ja chcę być złodziejem, żeby mnie wieszali.
Ale jednym być nie chcę...

Nie chcę być poręczą u schodów, bo ja mam lęk wysokości

I nie chcę być na samej górze, żeby mnie nie brały mdłości”.
Wolny od ukrytych znaczeń, beztroski i jednoznaczny był kolejny utwór, opowiadający o tym, że nie warto się odchudzać, bo i tak w rozrachunku rocznej batalii z apetytem chudnie... żona. Następnie w Tomaszu po raz drugi tego wieczoru odezwał się kronikarz, tym razem opowiadający klimatyczną „Prawdziwą legendę o Robin Hoodzie”. Otóż wszystkich uczynił on bogatymi, a nie mając kogo rabować, zaczął rabować sam siebie i dorobił się schizofrenii. Tego nie mógł znieść gmin – pozazdrościł stukniętemu i go powiesił:
„Tu legendy czar w mig pryska –

I zwycięża wola ludu.

Nic nie robi takich czystek

Jak lustracja Robin Hoodów”.
Zazdrość ludzka wychynęła także ze strof pieśni „Arcymistrz” – opowieści o wiosce szachistów, w której gracz niemiecki miał rozegrać symultanę na czterdzieści szachownic. By nie musieć go sowicie (Ferrari! Cabrio!) wynagradzać za wygranie wszystkich partii, wieśniacy postanowili go upić. Zamroczony stracił szansę na zwycięstwo, a słuchacze zyskali kolejną barwną puentę:
„(...) Morał oczywisty:

Jest nacja, której kac nie powali!

Dlatego szachowym arcymistrzem,

Najczęściej zostaje Rosjanin”.

Po dywagacjach sportowo – geograficznych przyszedł czas na osobiste wynurzenia bohatera wieczoru, w imię miłości do muzyki znoszącego utyskiwania:
„Moja żona mnie strofuje:

Jaka gitara solowa?

Łapiesz ledwo trzy akordy...

Lepiej psa wyprowadź (...)

A ja nie martwię się wcale a wcale.

A ja biorę do ręki gitarę”.

Obie swe miłości Tomasz pogodził w zagranej na bis „Piosence ciut patetycznej”, romantycznej i przewrotnej, bo w ostatnim wersie adresatem określeń „nie najpiękniejsza”, „nie najmądrzejsza”, „zaściankowa”, „zacofana”, „nie spełniająca norm” okazuje się nie Polska, jak chce publiczność, a... żona. „Lecz ją kocham” – wyznaje bard i od razu robi się cieplej na sercu.
Także o miłości traktował drugi bis, poprzedzona wstępem wygłoszonym nienaganną amerykańszczyzną „Chryszczata Mountain”, zakończona cenną poradą dla turystów:

”Jeśli chcecie kiedyś latem
Przeżyć miłosną przygodę,
Dajcie się potrącić małym fiatem.”
Co się działo w fiaciku – cenzura obyczajowa nakazuje milczeć...
Bardograjkowy koncert pokazał niejedno oblicze Tomasza Sawickiego. Frywolne i romantyczne, liryczne i ludyczne. Nade wszystko jednak jest on chyba satyrykiem, w starym, dobrym tego słowa znaczeniu, jakby tego chciał biskup Krasicki:
„Satyra prawdę mówi, względów się wyrzeka,
Wielbi urząd, czci króla, lecz sądzi człowieka”.
Bard z Opola jest świetnym obserwatorem, który mniej lub bardziej zawoalowane gorzkie konstatacje przeplata z hołdami dla tego, co w życiu najważniejsze – miłości, szlachetności, pasji. Żartuje, podsumowuje i wzrusza głosem i dykcją godną rasowego dziennikarza radiowego, akompaniując sobie na gitarze i harmonijce ustnej. Jego twórczość – jak dobry obraz w pięknej ramie – zyskuje jeszcze na urodzie i sile przekazu dzięki instrumentalistom ze znakomitego zespołu: wspomnianemu już wyżej saksofoniście i klarneciście Jackowi Mielcarkowi (który przy opowieści o Robinie zagrał także solo na duduku!), pianiście Łukaszowi Gliniorzowi i dzierżącemu w dłoniach gitarę basową Kazimierzowi Knapikowi. Panowie wspólnymi siłami, talentami i charyzmą sprawili, że pierwszy w Niebieskim Młynie koncert był niezwykle miły dla ucha i oka, nastrojowy, kipiący życiem i humorem.
Na następną Bardograjkę przyjdzie kraśniczanom czekać do września. Jest trochę czasu, by w coraz chłodniejsze letnie noce snuć marzenia, jak będzie pięknie u progu jesieni, może we Młynie, może w Galerii Trójka...

20180722_193721.jpg

20180722_193124.jpg

20180722_202843.jpg

20180722_180522.jpg


FACEBOOK


PARTNERZY

Urząd Miasta Kraśnik Starostwo Powiatowe w Kraśniku Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Kraśniku Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji w Kraśniku Miejska Biblioteka Publiczna w Kraśniku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne w Kraśniku Centrum Wolontariatu Wojewódzki Ośrodek Kultury w Lublinie

Ta strona używa pliku COOKIE z zapisanym identyfikatorem sesji użytkownika w celu optymalizacji. W przypadku skorzystania z formularzy tworzony jest tymczasowy plik COOKIE, który zabezpiecza formularze przed wielokrotnym wysłaniem wiadomości. Strona korzysta także z plików COOKIE systemu Google Analytics w celach statystycznych. Możesz dowiedzieć się więcej na temat tych plików z polityki prywatności Google. Żadne wrażliwe dane nie są zbierane. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień Twojej przeglądarki oznacza, że będą one umieszczane w Twoim urządzeniu.

Zamknij [X]